Dzieciństwo niesamowicie wpływa na nasze życie. Nie jesteśmy nawet świadomi jak bardzo. Moje odbiło piętno. Niczym rozpalone żelazo zrobiło ślad w mojej psychice i choć staram się unicestwić negatywne wpływy z przeszłości póki co daleka droga, by wyjść na prostą. Co "dało mi dzieciństwo"? Smutek, wstyd, cierpienie, powagę, niskie poczucie własnej wartości, łzy, rozpacz, ale i marzenia... niekiedy nawet zbyt silne i niestety niebezpieczne. Oczywiście dało mi także wiele radości, ale niestety nie było ich tak wiele, by rozpuścić blokady, bariery i obarczenia.
Żeby było jasne, nie użalam się! Stwierdzam fakty. Ja wiem, że to wszystko co złe ukształtowało mnie, a świadomość tego z czym się zetknęłam dała siłę do walki, aby to zmienić i przekuć w dobro... Dzięki temu co przeżyłam jestem osobą uważaną za mądrą. Praca nad sobą sprawiła, że otoczenie tak właśnie mnie odbiera. Ale to teraz. A jaka byłam w przeszłości?
Wstydliwa, nadwrażliwa, zamknięta w sobie, nieśmiała, z najniższym z możliwych poczuciem własnej wartości. Z czego to wynikało?
Patrząc na swe życie widzę kilka podstawowych czynników, które miały na to wpływ.
Patrząc na swe życie widzę kilka podstawowych czynników, które miały na to wpływ.
- Nadwaga.
- Działania otoczenia.
- Alkoholizm rodzica.
Wszystko łączyło się, nawarstwiało, nakładało na siebie tworząc otulinę, w której środku byłam ja. Im więcej negatywnych doświadczeń wchłaniałam (a chłonęłam je jak gąbka), tym więcej warstw się na mnie nakładało. I to nie tylko warstw tłuszczu, ale przede wszystkim emocji i rodzących się z nich blokad.
Moje dzieciństwo zaprogramowało we mnie wstyd, stres, nieśmiałość i lęk. Bałam się dosłownie wszystkiego. Nie chciałam żadnych zmian. Nie rozumiałam jaką krzywdę robię sobie na przyszłość tkwiąc w takim bagnie. Na szczęście w moim życiu pojawiły się osoby, które były kierunkowskazami. Większość z nich niestety tylko odegrało swoją rolę i już ich ze mną nie ma. Mimo wszystko jestem im bardzo wdzięczna i doceniam to co mi dali.
Na kolejnych kartach będę opisywać kolejne z czynników i ich wpływ na moje życie. To będzie bardzo emocjonalna historia dla mnie... więc upłynie trochę czasu zanim pojawi się kolejny wpis na blogu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz